wtorek, 6 listopada 2012

Indyjskie rytuały dla urody

Wydaje Ci się że chirurgia plastyczna jest stosunkowo młodą dziedziną medycyny? Twój mężczyzna wypomina Ci czas spędzony w łazience a Ty zastanawiasz się kiedy panowie zniewieścieli przykładając większą uwagę do swojego wyglądu niż kobiety? Sprawdź jak w Indiach chirurdzy walczyli z wymiarem kary, ile dawniej trwała poranna toaleta i jakie były trendy w makijażu 




   Sądzisz, że operacje plastyczne są wymysłem naszych zepsutych czasów? Nic bardziej mylnego. Okazuje się że kolebką chirurgii plastycznej są właśnie Indie. Pierwsze zapiski na ten temat sięgają I w. p.n.e a ich źródłem są zbiory wierszy – Wedy (wiedzy). Ówczesna medycyna stała na bardzo wysokim poziomie, o czym świadczą zachowane do dzisiejszego dnia  opisy operacji chirurgiczno-plastycznych, pochodzące sprzed 1500 lat. 
   Dziś celem większości  zabiegów chirurgii plastycznej jest  poprawienie urody, wygładzenie zmarszczek, zmniejszenie nosa, korekta uszu, a  wśród pacjentów przeważają kobiety dla których priorytetem jest młody i atrakcyjny wygląd. W starożytnych Indiach motorem popychającym ludzi do tego typu zabiegów nie była chęć poprawy poszczególnych szczegółów twarzy,lecz odzyskania ich. Wówczas w ręce chirurgów oddawali się głównie pozbawieni za swoje przewinienia nosów i uszu przestępcy a zadaniem lekarzy była rekonstrukcja utraconych części ciała z płatów skóry przesuniętych z policzka lub wykrojonego z czoła.
Nieco uboższe są informacje dotyczące starożytnej kosmetologii, pewne natomiast jest to że kładziono duży nacisk na higienę i na co dzień troszczono się o ciało znacznie bardziej niż w naszych czasach. Poranna toaleta była prawdziwym rytuałem, dlatego bez względu na to co Ci mówią domownicy czy współlokatorzy, z pewnością zabierała o wiele więcej czasu niż dziś przeciętnej kobiecie. Mimo, że pomagały w niej służące było to czasochłonne zajęcie składające się z kilku  etapów.
  My współcześnie świecie ograniczamy się zwykle do szybkiego prysznica, mycia włosów, wklepania kremu, balsamu i pośpiesznie wykonanego makijażu. Indyjskie kobiety miały więcej szczęścia mogąc s ię poddać się w spokoju wszelkim zabiegom dla ciała i duszy jednocześnie.  
Tak, właśnie dlatego z taką dbałością traktowano ciało, gdyż wierzono, że jest  ono świątynią duszy, dlatego też zapewne poranną toaletę rozpoczynał masaż. Następnie  zajmowano się pielęgnacją włosów, smarowano je oliwą, by stymulować ich wzrost i nadać im piękny, zdrowy blask.
Po kąpieli i płukaniu włosów, przychodziła kolej na higienę jamy ustnej. W tym celu panie używały  korzonków oraz specjalnie sporządzonej pasty, którą masowały dziąsła. W jej skład wchodziła m.in. oliwa, sól, miód, miąższ owoców. Aby nadać spojrzeniu uwodzicielskiego blasku, a także  świeżości przemywano je mlekiem i wywarem z kory.
 A jak sobie radzono, w czasach gdy nie wynaleziono jeszcze suszarki di włosów? Jak się okazuje, jej indyjskim pierwowzorem było czarne kadzidło, którym służące okadzały włosy swej pani.
Pielęgnacja ciała nie ograniczała się jedynie do namaszczania. Po zabiegach higienicznych służące zdobiły  ciało swej pani  malując je w przeróżne wzory, służyła temu pałeczka umoczona w olejku z drzewa aloesowego i w kolorowym laku. Bogato ozdobione białymi, czerwonymi lub czarnymi motywami  ramiona, piersi, plecy, czoło , policzki i podbródek nadawały kobiecie nadzwyczaj atrakcyjny wygląd. Podobnie jak piękne, barwne stroje, a także wyrafinowana biżuteria którą indyjskie kobiety chętnie zakładały. Niezwykłą dekoracją dla włosów, było zdobienie fryzury perłami i muszelkami.


   Ówczesne trendy w makijażu przypominały te z terenów Bliskiego Wschodu. Do podkreślenia oczu kobiety używały czarny tusz (khol), zapewne odpowiednik dzisiejszego eyelinera. Występował w postaci kremu lub pałeczek zrobionych z zakrzepłej masy z drzewa sandałowego, do nałożenia go na powieki służyła srebrna lub złota szpilka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz